NICOLA ZYGMUNT

 

” Nicola urodziła się zdrowa dostała dobre noty.

Nasze życie toczyło się w najbardziej szczęśliwy sposób – wokół Nicoli i codziennych obowiązków. Kolejne dwa lata nasz dom przepełniał jej piękny i donośny śmiechem, była niezwykle wesołą dziewczynką.
Dlatego gdy zaczęły się zbliżać jej 3 urodziny, a moja Córeczka stawała się coraz cichsza, smutniejsza i przestały ją cieszyć rzeczy, na które dotychczas skakała ze szczęścia – wiedziałam w sercu, że dzieje się coś złego. Zaczęły nawiedzać ją częste infekcje, bóle głowy, które doprowadzały ją do strasznego płaczu oraz częstych wymiotów. Co chwila pojawiały się kolejne złe objawy, problemy z przełykaniem jedzenia. Chodziliśmy od jednego lekarza do drugiego, a Ci przypisywali nam kolejne leki na wirusy, kolejne badania, które nie wskazywały przyczyn jej stanu i odsyłali do domu, domu w którym Moja Córka każdego kolejnego dnia przeżywała niewyobrażalne bóle – ta mała istotka nie miała już nawet siły płakać z bólu, z każdym dniem była coraz słabsza. Straciliśmy tyle czasu przez niewłaściwe diagnozy „- mówią rodzice dziecka.

Pewnego dnia Nicola zakrztusiła się jedzeniem w domu. Dziewczynka wylądowała w szpitalu w bardzo złym staniem. Diagnoza była najgorsza z możliwych: NIEOPERACYJNY GUZ PNIA MÓZGU Z CECHAMI GLEJAKA. Rezonans głowy pokazał guza o wielkości 5 centymetrów przy głównej tętnicy.
Lekarze przekazując diagnozę od razu dodali, iż guz jest nieoperacyjny, a chemia da Nicoli może 5% szans na przeżycie – „ Proszę Pani prawda jest taka, że Pani dziecko pożyje jeszcze 6 miesięcy”…-usłyszeli rodzice.

14 stycznia 2018 roku kiedy rodzice Nicoli myśleli, iż nowy rok przyniesie więcej powodów do radości – rezonans pokazał progresję guza. Pani doktor kazała im szukać pomocy za granicą… Ponieważ jedyne co lekarze mogli im zaproponować to chemię, która nie wiadomo na jaki czas zadziała i czy w ogóle pomoże lub ponowne naświetlanie, które wiąże się z groźnymi skutkami ubocznymi nawet martwicą pnia mózgu, co może skończyć się śmiercią!

Rodzice podjęli walkę.
I tak ich mała wojowniczka zamiast 6 miesięcy przeżyła kolejnych 12 miesięcy:)

Teraz rodzice Nicoli również się nie poddali, znaleźli klinikę Instituto de Oncología Intervencionista w Monterrey w Meksyku, która ma świetne wyniki w leczeniu tego typu guzów – zgodzili się przyjąć Nicolę! Ale cena jest niewyobrażalnie wysoka! – 800 tysięcy złotych!!

„Tyle będzie kosztować życie mojego dziecka. Tym razem żeby nam się udało POTRZEBUJEMY WAS – LUDZI O WIELKICH SERCACH, KTÓRZY NIE PRZEJDĄ OBOJĘTNIE OBOK NASZEJ HISTORII. Dajcie szanse mojej Córce ,aby tak jak jej rówieśnicy mogła w przyszłości grać w klasy, nauczyć się jazdy na rowerze, przeczytać sama swoje ulubione bajki. Dajcie jej szansę, by mogła stawić czołu temu potworowi w jej główce” – Mama Nicolci.

Rodzice wraz z dziewczynką przebywają obecnie od 20 lutego w Meksyku na leczeniu. Wszelkimi siłami, starają się pozyskać pieniądze na leczenie swojej Córeczki!
Nicola ma podawaną chemię w tętnicę udową, prosto do guza. Dziewczynka jest po 4 chemii i 2-óch immunoterapiach. Guz bardzo się zmniejszył, widać to gołym okiem. Nikola zaczęła lepiej mówić, zez zmniejszył się! Lekarze z Kliniki Instituto de Oncología Intervencionista, chcą podać Nicolci kolejne 2 immunoterapie oraz kolejną chemię, dzieloną na cykle.

…Dlatego też, Prosimy o każdą pomoc, o każdą złotówkę!!!

Apelujemy o wsparcie i wpłacanie darowizn, na rzecz małej Nicoli. Prosimy przyłączcie się państwo jak najszybciej do pomocy!!!

🙂 Do tej pory udało się 🙂

  • przekazać fundusze na leczenie w Meksyku, październik
  • wpłacić kolejne środki finansowe na leczenie w Meksyku, wrzesień
  • przekazać środki finansowe na leczenie w Meksyku, wrzesień
  • wpłacić fundusze na leczenie, sierpień
  • przekazać kolejne środki finansowe na leczenie, lipiec
  • wpłacić fundusze na walkę z rakiem, lipiec
  • przekazać środki finansowe na leczenie w Meksyku, czerwiec
  • wpłacić kolejne środki finansowe na leczenie, czerwiec