← Wróć do podopiecznych

Podopieczny Fundacji Koniczynka

Maria Ostrowska

Województwo
pomorskie
Data urodzenia
29.11.2019
Diagnoza
MPD czterokończynowe, lekooporna padaczka ogniskowa, niedosłuch obustronny, zespół genetyczny Baraintsera-Wintera.
Cel zbiórki

Dofinansowanie potrzeb Marysi, w tym: 

  • Miesięczna rehabilitacja 2500zł, 
  • Suplementy 300zł/mc, Wizyty u lekarzy/specjalistów 500zł/mc, 
  • Urządzenie do elektrostymulacji: 500zł/mc, Urządzenie do wózka aktywnego 15 tyś zł,
  • Bieżnia 3,500zł, 
  • Zabieg fibrotomii- ze względu na brak środków przeniesiony na marzec 2027r, potrzebna kwota 23 tyś zł.
  • Turnus grudzień 2026 -3,5 tyś zł
  • Turnus marzec 2027-3,5 tyś zł
  • Badanie słuchu prywatnie w domu/ bez narkozy (Marysia źle na nią reaguje) -1500zł.

Poznaj historię

Marysia urodziła się w szary, ponury, listopadowy dzień. Miała jeszcze trochę czasu, a jednak zaskoczyła nas swoją obecnością wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Od razu po urodzeniu została przewieziona specjalistyczną karetką na OIOM do szpitala z wyższą referencyjnością. Tam doznała wylewu IV stopnia do śródmózgowia oraz zachorowała na posocznicę. W 10 dobie wykonano rezonans, potwierdziły się objawy związane z niedotlenieniem (liczne leukomalacje w obu półkulach mózgu oraz móżdzku). W szpitalu spędziła ponad miesiąc. Po wyjściu ze szpitala rozpoczęliśmy rehabilitację oraz wykonaliśmy szereg badań, również genetycznych (Marysia ma również zespół genetyczny Baraintsera-Wintera). Od początku było inaczej – trudniej. A jednocześnie piękniej, bo Marysia – choć nie mówi – śpiewa. I to właśnie ona pokazała nam, jak wiele można powiedzieć bez słów. Pomimo kilku lat intensywnej rehabilitacji Marysia nie chodzi samodzielnie i nie mówi. A jednak ma w sobie ogromną wolę porozumienia z nami i światem – dlatego rozpoczęliśmy serię zajęć z komunikacji alternatywnej (AAC). Uczęszcza także na rehabilitację słuchową, pedagogiczną, logopedyczną oraz terapie metodami Bobath, Vojty i MNRI Masgutowej. Nosi aparaty słuchowe, przyjmuje leki przeciwpadaczkowe. Jest pod stałą opieką wielu specjalistów. Dużo tego jak na jedną małą dziewczynkę. Marysia codziennie wkłada ogromny wysiłek w to, co dla innych dzieci jest naturalne – spojrzenie, ruch ręką, uśmiech. A jednak Marysia się uśmiecha – często i szczerze. Kocha muzykę. Choć nie mówi wiele, potrafi zaśpiewać kilka zwrotek swoich ulubionych piosenek. Jakby w tych chwilach słowa przestawały być potrzebne – zostaje tylko dźwięk i serce. Najbardziej boimy się nawrotów. Zwykła infekcja potrafi uruchomić lawinę – napady padaczkowe. To one odbierają Marysi to, czego uczyła się przez wiele miesięcy. To, co osiągnęliśmy ciężką pracą i łzami, nagle znika… I wtedy znów wracamy na początek. Znów uczymy się od nowa. Za każdym razem mamy nadzieję, że tym razem się uda, że wróci to, co się utraciło. Ale wiemy też, że niektóre umiejętności znikają na zawsze. To boli. Boli bardziej niż cokolwiek innego – bo patrzymy, jak nasze dziecko traci coś, o co walczyło z całych sił. 


Mąż pracuje sam, ma działalność gospodarczą, jednoosobową, jeśli może długo pracuje, bo trzeba liczyć kilkanaście dni w roku na wyjazdy z Marysią do odległych miast (badania obowiązkowe). Mąż od 10 lat choruje na wrzodziejące zapalenie jelita grubego, posiada orzeczenie o niepełnosprawności. Kiedy choroba jest w remisji mąż funkcjonuje normalnie. Niestety kiedy jest nawrót choroby, a tak się złożyło w ubiegłym roku, wówczas całkowicie jest niezdolny do pracy, najgorzej, że nawet do pomocy przy dzieciach i w domu. Mąż jeździ co 1,5 miesiąca, na oddział gastroenterologii w MSWiA w Gdańsku. Wyznaczony ma termin przyjęcia do szpitala – jednodniowy, celem podania leczenia biologicznego. Po pełnym wlewie leku, jeśli badania wychodzą dobrze, zostaje wypisany do domu. Leczy się również w Szpitalu Zakaźnym w Gdańsku, z powodu wszczepiennej żółtaczki typu B. Jest nosicielem, musi kontrolować wyniki co 2 miesiące. Należy do programu lekowego w szpitalu, lek osłonowy na wątrobę jest refundowany dzięki, temu programowi, za pierwszy płaciliśmy ok 2.000 tyś na miesiąc. Koszty leczenia wynoszą ok 500zł na miesiąc. Liczymy w tym dwa dojazdy do Gdańska, dwa dni wolne od pracy, leki i suplementy. 27.9.2025 roku Marysia przeszła w Klinice w San Marino zabieg fibrotomii metodą Ulzibata, którego celem było uwolnienie z przykurczy oraz zwiększenie ruchomości córki. Marysia potrzebuje stałej, wielospecjalistycznej opieki, terapii, sprzętu wspierającego komunikację i rozumienie mowy, turnusów rehabilitacyjnych, a także kosztownych badań. 

Sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć wszystkich kosztów – dlatego z całego serca prosimy o pomoc. Pomóż Marysi rozwijać jej wewnętrzną melodię – tę, która nie zna słów, ale niesie nadzieję. Dziękujemy za każde wsparcie.

Do tej pory udało się

Rok 2026
pazdziernik

Marysia otrzymała transzę środków na zabieg fibrotomii.

sierpien

przekazać środki pieniężne na kolejny zabieg fibrotomii w San Marino we Włoszech.

Nasi przyjaciele