Filip Garnowski



Województwo : mazowieckie
Ur. : 20.08.2013
Diagnoza : Całkowicie nieprawidłowy spływ żył płucnych, nie rosnące żyły płucne; Nadciśnienie płucne; Złożona sinicza wada serca - (serce jednokomorowe, sinica centralna jego natlenienie organizmu wynosi 55% do 72% - w spoczynku), Asplenia - brak śledziony, Jelitowa ucieczka białka/ Enteropatia/ ; Padaczka, Słabe napięcie mięśniowe.
Cel bezterminowej zbiórki: zebranie brakującej kwoty 1,3 ml zł do 19 marca 2020r. na drugą operację serca w Bostonie, leczenie pooperacyjne, leki, badania, środki okołomedyczne, sprzęt pomiarowy, kolejne operacje i zabiegi

Mama Filipka " Kiedy oczekujesz dziecka, liczysz po cichu, że wszystko będzie dobrze. Musi być, w końcu problemy zdarzają się raz na tysiące, jeśli nie miliony przypadków. Kolejne badania i niecierpliwe odliczanie do pierwszego spotkania. A później ta przerażająca wiadomość: wada serca. W 24 tygodniu ciąży usłyszałam diagnozę. Lekarz dostrzegł, że sytuacja jest poważna, ale wówczas powiedziano mi, że niezbędne jest zaplanowanie 3 operacji, pozwalających Filipowi na zdrowie. Wtedy też po raz pierwszy usłyszałam coś, co kompletnie mnie przeraziło. Jedna z lekarek powiedziała: “to, że żyje w brzuchu, nie znaczy, że będzie żył po porodzie”. Przez chwilę to do mnie nie docierało… Jak to?! Przecież czekałam na narodziny, nie na śmierć mojego dziecka. Maluszek urodził się z bardzo skomplikowaną wadą serca : serce jednokomorowe, nieprawidłowy spływ żył płucnych, nadciśnienie płucne, brak przepływu krwi z lewego płuca do serca .

Zaraz po urodzeniu mój malutki synek był reanimowany, lekarze robili wszystko, by ratować jego życie. By to delikatne, maciupkie serce znów zaczęło bić… Pierwszy cel postawiony: przybranie na wadze, by możliwa była operacja. Miałam nadzieję, że to, co założyli lekarze, szybko zostanie wprowadzone w życie. Tuż po operacji następowały kolejne komplikacje. Zamiast jednej operacji mój maluszek, w ciągu 7 dni, przeszedł trzy. Podczas ostatniej serce się poddało. Było małe, słabe, zepsute. Lekarze reanimowali go przez godzinę - prowadzili heroiczną walkę o mojego małego bohatera. Od wysiłku serduszko Filipka spuchło tak bardzo, że nie było szans na zamknięcie klatki piersiowej. Wprowadzono go w śpiączkę farmakologiczną. Otwarte serce... Ten widok rozdzierał mnie na tysiące kawałków. W głowie tylko jedna myśl: walczyć. Niestety pozostawało mi tylko czekanie… Najgorsze, bezczynne z nadzieją, że Filipek pokaże swoją siłę. Miał już 7 operacji na otwartym serduszku ratujących życie i wiele zabiegów kontrolnych, każdy z nich pod narkozą. Zapadał w ten sen ponad 20 razy. Narkoza to w przypadku Filipka ogromne obciążenie dla organizmu, za każdym razem istnieje zagrożenie padaczką. W ubiegłym roku przekonaliśmy się o tym bardzo boleśnie - atak trwał ponad 2 godziny! Chore serce mojego synka wymagało opieki specjalisty zajmującego się skomplikowanymi wadami. Próbowaliśmy u polskich lekarzy, ale nie mogli pomóc Filipkowi. Konsultacja u profesora Malca również nie przyniosła rezultatu - już po pierwszych badaniach zostaliśmy zdyskwalifikowani. Szukałam ratunku dla synka wszędzie, rozsyłałam dokumentację medyczną do specjalistów na całym świecie. W tym momencie, w którym nasze szanse drastycznie się zmniejszyły dostałam podpowiedź, że lekarze w USA dokonują podobnych operacji. Wysłanie dokumentacji do Bostonu miało być naszą ostatnią deską ratunku. Do zbiórki na operację Filipka w Bostonie włączyło się tysiące osób, udało się zebrać ponad dwa miliony na operację , dzięki tej nadwyżce na druga operację brakuje jeszcze i aż 1,3 mln zł. " Kilkanaście tygodni temu rządowym samolotem rodzina wraz z Filipkiem wróciła do Polski.

Lekarze w Bostonie spisali się doskonale, byli niezwykle pomocni i wspierali Rodzinę w ciężkim czasie. Dzięki nim Filip dostał szansę na nowe życie. Zoperowane serce pracuje, ale każdy dzień to dla niego morderczy wysiłek. Przed nami ostatni etap na drodze do zdrowia. Pomocy! " Operacja na otwartym sercu trwała wiele godzin. Pożegnanie przed wejściem na salę operacyjną było jednym z najgorszych doświadczeń. Nie pomagała świadomość, że oddaję go pod opiekę najlepszych specjalistów. W takich momentach serce matki pęka miliony razy. Dopiero później okazało się, że skomplikowana operacja była wstępem do tego, co czekało nas później. Organizm nie był przygotowany na taką rewolucję. Chore serduszko, z którym Filip funkcjonował przez wiele lat, spowodowało poważne uszkodzenia. Najpierw długa śpiączka farmakologiczna, każda kolejna próba wybudzenia kończyła się niepowodzeniem.

Powracające arytmie powodujące, że Filip znów balansował na granicy życia i śmierci. Przerażona czuwałam przy łóżku szpitalnym. Moje dni rozróżniały wymieniane co kilka godzin kroplówki, ciche pik-pik-pik aparatury podtrzymującej życie. Momenty, które zapamiętam na zawsze, widok Filipka podłączonego do setek kabli. Bezbronne dziecko walczące o przyszłość, o zdrowie… Po 2 miesiącach ciężkiej walki wróciliśmy do domu. Już dziś wiemy, że powrót to dla nas nowy początek, ale też kolejna walka. Bo choć lekarze w USA zrobili, co w ich mocy niezbędna jest kolejna operacja. Zabieg, na który będziemy musieli wrócić do Bostonu. Tam specjaliści doskonale znają Filipa i jego serce. Znów walczymy o życie! Koszty ratunku znów są ogromne. Potrzebujemy 1.3 mln zł, by Filipek mógł wrócić do pełni zdrowia, by jego życie nie toczyło się w rytmie wyznaczanym przez chorobę. Za kilkanaście tygodni w Polsce odbędzie się cewnikowanie serca, jeśli wyniki będą prawidłowe, w ciągu kilku tygodni będziemy musieli wrócić do USA. Na pierwszą operację Filip został przetransportowany rządowym samolotem, dzięki wsparciu Ministerstwa Obrony Narodowej. To zapewniło możliwość opłacenia dodatkowych kosztów leczenia w Stanach Zjednoczonych. Dzięki Wam nie musieliśmy się bać o rachunki za dodatkowe konsultacje czy zabiegi. Nigdy nie znajdę słów na to, by podziękować za to, że uratowaliście życie mojego jedynego dziecka. Pokażmy jeszcze raz Filipowi, że nic nas nie zatrzyma, że może liczyć na Armię Aniołów, która już raz dała nadzieję. Czeka nas kilka ciężkich miesięcy, ale dzięki Wam wierzymy, że jest szansa. Możesz znów być z nami, znów być bohaterem, który uratował komuś życie. Wystarczy tylko, że otworzysz serce, a dobro do Ciebie wróci. " Prosimy Państwa po raz drugi o wsparcie dla Filipka, o darowizny na drugą operację małego serduszka w Bostonie.



Do tej pory udało się:
    Rok 2020:
  • przekazać część funduszy na kolejną operację serduszka (marzec)
  • przekazać część środków finansowych na operację (marzec)

  • Rok 2019:
  • wpłacić fundusze na dalsze leczenie (listopad)
  • wpłacić kolejną transzę funduszy na operację serduszka w USA (wrzesień)
  • wpłacić część środków finansowych na transport medyczny (wrzesień)
  • przekazać środki finansowe na operację chorego serduszka (wrzesień)
  • zorganizować i przekazać paczkę urodzinową. (sierpień)

NASI PRZYJACIELE

adamigo altaro auchan bakalland belibe candy derform dminarius domartstyl etg goracypotok hama herbsland iks invest italian lajkonik linex loma makadamia metalexport piatnik romis sadvit skrzat sonko spin stentor tactic tbm tygryski vobro wiper zalesie-mazury deichmann mattel tulzo galan humana MR Bogdanka hamana eseo strabag cez

Copyright © 2020 FUNDACJA-KONICZYNKA.PL . Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizcja: M.P