Wiktor Andalukiewicz



Województwo : lubuskie
Ur. : 27.07.2010 r
Diagnoza : przepuklina oponowo- rdzeniowa kręgosłupa, wodogłowie, pęcherz neurogenny.
Cel zbiórki : turnusy rehabilitacyjne , intensywna rehabilitacja.

W drugiej dobie swojego życia Wiktorek przeszedł pierwszą operację kręgosłupa. W wieku 2 lat u maluszka stwierdzono zakotwiczenie rdzenia kręgowego kręgosłupa. Konieczna była druga operacja kręgosłupa. Operacja się udała, ale wystąpiły komplikacje takie jak: zapalenie opon mózgowych i sepsa. Przez 3 miesiące trwała walka o życie Wiktorka w Szpitalu w Krakowie Prokocimiu. Jakby tego było mało, chłopiec przeszedł dwie operacje stóp. Chłopczyk nie chodzi, porusza się na wózku inwalidzkim. Jest pogodnym dzieckiem oraz bardzo dobrze się uczy. Skupiamy się na turnusach wyjazdowych, koszt takiego turnusu 2 tygodniowego to koszty od 5000 do 7000 zł.
"Wiktor miał urodzić się zdrowy, byłam o tym przekonana do czasu jego przyjścia na świat. Dopiero, kiedy przy porodzie pojawiły się pierwsze komplikacje, w mojej głowie pojawiła się lampka alarmowa. Przyjście mojego synka na świat to słodko-gorzkie doświadczenie, które zupełnie zmieniło mój świat. Przepuklina oponowo-rdzeniowa mogła zostać wykryta podczas usg, niestety lekarz nie zauważył, że Wiktorek będzie się borykał z tak poważnymi problemami. Po operacji rozszczepu kręgosłupa lekarze powiedzieli jasno: nie ma szans na to, by synek kiedykolwiek stanął na własnych nogach. Ja nigdy nie chciałam się poddać, bo wierzyłam, że moje dziecko ma szanse. Kiedy Wiktorek miał 2-latka, zdarzył się cud. Wstał i poszedł, tak po prostu. Po czasie intensywnej rehabilitacji, godzinach spędzonych na sali, wysłuchaniu godzin płaczu w końcu spełniło się nasze marzenie. Niestety, w naszym przypadku szczęście trwało dosłownie chwilę. Później nastąpiło całkowite załamanie - sepsa, komplikacje, szpital. Chwile grozy, walka na śmierć i życie.".
Jestem samotną Mamą. W 2016 nagle zmarł tato Wiktora, od tego czasu trwa moja walka o rentę w drodze wyjątku po zmarłym ojcu. Ale na razie przegrywamy ta walkę. Ze względu na niepełnosprawność Wiktorka nie pracuje, naszą rodzina utrzymuje się ze świadczeń pieniężnych. Wiktor i Wiktoria - moje dwa serduszka. Walczę o ich zdrowie od kilku lat, ale czasem mam wrażenie, że od trwa to od zawsze. Bycie samotną mamą zasadniczo nie jest proste, a kiedy dzieci chorują, okazuje się to prawdziwym wyzwaniem. Nasze życie wiedzione jest przez kolejne turnusy rehabilitacyjne, zajęcia, ćwiczenia, kolejne badania. "U Wiktorii choroba pojawiła się znacznie później, jednak dolegliwości są bardzo dotkliwe. Choruje na astmę oskrzelową, alergie, atopowe zapalenie skóry, refluks przełyku. Jest pod stałą kontrolą pulmonologa, endokrynologa i gastrologa. Lista specjalistów ciągle wydłuża… Nie wiemy, co czeka nas za rogiem, bo u Wiktorii niektóre dolegliwości pojawiły się po czasie. Muszę być gotowa na każdą ewentualność. Wiki jest już dużą dziewczynką, świetnie się uczy i ma doskonały kontakt z rówieśnikami." W 2003 przeszłam operację usunięcie złośliwego raka tarczycy, od tego czasu leczę się w Instytucie Onkologii w Gliwicach. "Dlaczego ja? Dlaczego my. Niekiedy po policzkach płyną łzy, ale to kilka sekund słabości, na które mogę sobie pozwolić, wówczas gdy dzieci nie widzą. Już chwilę później wszystko jest w porządku, zaczynam planować kolejne ruchy, trasy, uzupełniam kalendarz leczenia dzieci. Miesięcznie pokonujemy setki, czasem tysiące kilometrów pociągami - z jednego na drugi koniec Polski. Każdy taki wyjazd to ogromne środki, prywatne wizyty lekarskie, turnusy poprawiające codzienne funkcjonowanie moich dzieci i pokonywanie objawów wszystkich dolegających ich schorzeń. Zawsze im powtarzam, że nieważne co nas spotka, przejdziemy przez to razem. Niestety nasza miłość to za mało. By kontynuować rehabilitację, konieczne są środki umożliwiające wyjazdy na kolejne turnusy. ".By kontynuować naszą drogę do zdrowia, potrzebujemy Twojej pomocy! Prosimy Państwa o pomoc dla Wiktorka. Z góry za okazane serduszko i każdą wpłatę bardzo dziękujemy.

Aktualizacja z dnia 18.11.2019r:
Wiktorek od 6listopada przebywa w sanatorium uzdrowiskowym w Ciechocinku. Czas leczenia w uzdrowisku to 21 dni.Tak więc zamieszkalismy tu tymczasowo do 27 listopada.W iktorek codziennie dzielnie ćwiczy, poza tym ma inne zabiegi fizjoterapeutyczne.Najlepsza frajda dla Wiktorka jest codzienne pół godzinki basenu.Poza zajęciami i rehabilitacja Wiktorek codziennie po obiedzie chodzi do szkoły przy sanatorium .Nasze najbliższe plany to w styczniu wyjazd na 2 tygodniowy turnus rehabilitacyjny w Steszewie koło Poznania. Dziękujemy darczyńcom,wolontariuszom oraz Pani Prezes za Waszą pomoc,bo to właśnie dzięki Wam możemy przebywać na takim turnusie.

Do tej pory udało się:

    Rok 2019:
  • przekazać część funduszy na opłacenie turnusu rehabilitacyjnego (listopad)



NASI PRZYJACIELE

adamigo altaro auchan bakalland belibe candy derform dminarius domartstyl etg goracypotok hama herbsland iks invest italian lajkonik linex loma makadamia metalexport piatnik romis sadvit skrzat sonko spin stentor tactic tbm tygryski vobro wiper zalesie-mazury deichmann mattel tulzo galan humana

Copyright © 2019 FUNDACJA-KONICZYNKA.PL . Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizcja: M.P